Czy dzieci rzeczywiście łatwiej uczą się języków obcych?

Czy dzieci rzeczywiście łatwiej uczą się języków obcych?

 

Mówi się, że młodsze umysły łatwiej przyswajają nowe wiadomości, że chłoną je jak gąbka. Za tą tezą niemal automatycznie pojawia się druga: dorosłym nauka idzie gorzej. Czy rzeczywiście? Czy to tylko próba usprawiedliwiania się oparta na utartych sloganach, w stylu tej o nieprzesadzaniu starych drzew albo tej o starym psie, którego nikt nowych sztuczek nie nauczy…

Wielu uczących się dorosłych chętnie korzysta z tego typu wymówek w cięższych chwilach swej dorosłej edukacji. Tymczasem naukowcy obalają ten mit, udowadniając, że w kontrolowanych warunkach dorośli mogą równie łatwo, a może i łatwiej niż małoletni chłonąć słówka, gramatykę, wymowę. Skąd więc pogląd, że dzieciom wychodzi to łatwiej? Albo inaczej: skąd teza, że dorosłym nigdy nie będzie to szło tak lekko?

Podstawy mechanizmów językowych

Podczas gdy dzieci nadal uczą się mechanizmów działania swojego ojczystego języka, dorośli mają ogromne pokłady wiedzy na temat: jak działa język. Rozumieją, jak funkcjonują tak skomplikowane działania jak odmiana, rozumieją zasady budowania konstrukcji gramatycznych, wiedzą czym jest przymiotnik, a czym przysłówek (przynajmniej powinni wiedzieć 😉 ). U dzieci te umiejętności dopiero się kształtują, a wiedza dopiero powstaje. Dorośli mają również większą wiedzę i umiejętność kojarzenia, poszukiwania i używania konstrukcji językowych według wzorców. Potrafią lepiej wyciągać wnioski z powtarzalności konstrukcji i ich ponownego użycia.

Zdolności do prawidłowej wymowy

Bez wątpienia, dzieci są genialnymi naśladowcami. Nowe dźwięki, kopiowanie melodii, akcentu to dla nich pestka. Mózg jest bardziej otwarty na nowe dźwięki we wczesnym okresie dojrzewania, natomiast pozbycie się rodzimego akcentu przez dorosłego uczącego się języka obcego jest bardzo trudne, jeśli nie niemal niemożliwe. Kolejnym punktem na minus dla dorosłych (oby nie kolejną wymówką!) jest to, że dzieci mają lepsze ucho do wyłapywania subtelnych różnic w dźwiękach, pozornie niesłyszalnych niuansów. Dlatego też dorośli mają problemy z różnicowaniem wyrazów bliźniaczo do siebie podobnych pod względem brzmieniowym, różniących się jedną literą (w języku angielskim tzw. minimal pairs), np. desk – disk, note – not, sit – seat.

Jednak pomimo mniejszej sprawności w używaniu właściwego akcentu czy melodii, przecież nie ona jest wskaźnikiem poziomu znajomości samego języka. Wątpliwości w wymowie minimal pairs słuchacz może rozstrzygnąć na podstawie kontekstu, a poza tym swoisty, rodzimy akcent podczas mówienia w języku obcym jest rzeczą akceptowalną (może nawet uroczą?), o ile oczywiście nie utrudnia skutecznej komunikacji.

Nie ta sama miarka

W ocenie poziomu znajomości języka obcego u dzieci i u dorosłych stosuje się różne perspektywy. Słownik dziecięcy, składnia, jaką się posługują najmłodsi są dużo uboższe i prostsze, niż słownictwo i konstrukcje, których używają dorośli. Rozmawiając z dzieckiem nie oczekujemy, aby było zdolne poruszać takie tematy i tak szczegółowo, jak oczekujemy tego od dorosłego.

Do innych celów również dorośli potrzebują języka obcego: praca, podróże, słownictwo techniczne – dlatego też znajomość języka przez dorosłego wiąże się z większymi kompetencjami i zasobem wiedzy. Również w związku z tym w kierunku dorosłych kierowane są większe oczekiwania, jeśli chodzi o poziom, płynność, a tu natomiast rodzą się zahamowania, wstyd i blokady w posługiwaniu się językiem obcym, właściwie obce młodszym uczniom.

Ale te same zasoby

Okoliczności i możliwości, a nie umiejętności. Dzieci, które uczą się języka w szkołach językowych korzystają z przystosowanych do ich wieku programów nauczania, uczą się pod okiem wyszkolonego i doświadczonego nauczyciela, mając dostęp do znakomitych materiałów edukacyjnych. Naukowcy zauważają, że ucząc dorosłego w podobnym środowisku, nauka poszłaby równie gładko. Dorośli, którzy mają problemy z nauką to najczęściej ci, którzy uczą się sami w domach, przy pomocy kupionych w księgarniach zestawów typu “Hiszpański w 3 miesiące”, bez wsparcia i konsultacji z lektorem, native speakerem, bez kontaktu ze zróżnicowanymi materiałami edukacyjnymi.

Dodatkową zaletą zajęć dla dzieci jest ich bliskość zabawie: piosenki, gry, wierszyki, aktywność fizyczna. Zajęcia dla dorosłych są bardziej statyczne, analityczne i koncepcyjne, omijają szansę, jaką daje nauka przez zabawę (naukę przy okazji). Tymczasem lingwiści podkreślają wartość muzyki, ruchu jako genialnych narzędzi wzmacniających możliwości pamięci.

Dlatego też koniec z wymówkami, nie ma co się wykręcać, chcecie mieć głowy tak chłonne, jak wasze dzieciaki? Przestańcie szukać trudności i śpiewajcie razem z nimi “Itzy Bitzy spider, crawled up the water spout, down came the rain and washed the spider ’round…”.

Może również to Ciebie zaciekawi?

Najlepsza szkoła językowa – jak ją wybrać?

Najlepsza szkoła językowa – jak ją wybrać?

Co liczy się najbardziej? Opinia rodziny, a może zdanie znajomych? Komentarze w internecie, czy też warto jednak oprzeć się na ogólnodostępnych rankingach i zestawieniach popularności szkół? Postawić na wiedzę praktyczną, czy może teoretyczną? Zawierzyć (ten raz, chciałoby się powiedzieć) reklamie, oficjalnym stronom WWW tych szkół albo ich profilom na portalach społecznościowych, czy zdać się całkowicie na oceny wystawione placówce przez specjalistów? Dylematów sporo, podobnie jak szeroki jest wybór. Który zatem będzie najlepszy?
Czytaj artykuł
Wszystkie wpisy
Czym jest langzie?

Langzie to największa polska porównywarka szkół i kursów językowych. Z nami znajdziesz swój wymarzony kurs w swoim mieście!

Znajdź kurs
hola!
Salut :-)