Jak tworzyć markę szkoły językowej

Jak tworzyć markę szkoły językowej

 

Tworzenie marki to nie wymyślanie i kreowanie sztucznej rzeczywistości. To
porządkowanie i wzmacnianie wizerunku naszej szkoły językowej. Warto to
robić zarówno online, jak i offline. Dlaczego? Ponieważ coraz częściej jednym
z ważniejszych narzędzi, którym będziemy mogli konkurować jest właśnie
silna i rozpoznawalna marka. To, czy będzie ona autentyczna, silna i na tyle
atrakcyjna, by zapewnić rozpoznawalność, lojalność i retencję nowych
klientów, zależy od wielu czynników, ale przede wszystkim zależy od nas.

Marka = tożsamość

Marka to reprezentacja naszej tożsamości. Czyli tego KIM JESTEŚMY. To z
pozoru proste do określenia. Jesteśmy szkołą językową. Tu jednak pojawia się
problem, bo w takim razie niczym się nie wyróżniamy od innych szkół
językowych. Na naszą tożsamość składa się wiele cech, które również w
przypadku produktu czy usługi muszą być spójne. Czy jesteśmy towarzyszem,
czyli marką, która daje dużo swobody, ale jest lojalnym kompanem. Czy też
może stwórcą, który stoi z boku, ale ma wielki wpływ na swoje dzieło. Przy
zastanawianiu się nad marką własnej szkoły językowej trzeba sobie zadać
pytanie, jakie mamy wartości, co jest dla nas ważne. Czym się będziemy
kierowali w komunikacji z klientami. Wreszcie: na czym będą oparte nasze
relacje. Czy będą bardzo partnerskie i nieformalne, czy też bardzo
autorytarne. Jasne, że nie musimy być ograniczeni w swoich wyborach, ale to
kim jesteśmy przekłada się na warstwę wizualną (logotyp, reklamy, materiały,
wygląd budynku), komunikację werbalną (w jaki sposób się komunikujemy,
jak piszemy, jakie posty wrzucamy na FB, a nawet jak formułujemy ogłoszenia
o pracę). Te wszystkie aspekty są ważne i muszą być spójne. Nie może być tak,
że komunikujemy, że jesteśmy marką kreatywną, a nasze ogłoszenia o pracę
czy komunikacja na Facebooku są równie kreatywne co pisma z Urzędu
Skarbowego. Warto myśleć o marce swojej szkoły jak o osobie. Ten nurt
nazywa się personalizacją marki i daje szanse na lepszą komunikację z
klientem.

Dlaczego robimy, to co robimy

Większość ludzi (w tym ludzi biznesu, którzy prowadzą szkoły językowe) wie,
co robi. I dobrze. Część wie także, jak to robi. Czyli jakich procesów i narzędzi
do tego używa. Ale już naprawdę niewiele osób wie – dlaczego robi, to co robi.
Zdaje sobie sprawę, że wiele osób na pytanie: dlaczego chodzisz do pracy?
odpowiada po prostu: „żeby zarobić pieniądze na utrzymanie”. I oczywiście w
kwestii formalnej jest to prawdą. Problem w tym, że to prawda, z którą nie
zechcą rezonować umysły klientów. Oni nie chcą słyszeć, że coś robimy, żeby
na nich zarobić. Wszystkie marki, które odnoszą sukcesy wiedzą dokładnie, że
ludzie (szczególnie w sferze poznawczej i emocjonalnej) lepiej rezonują z
komunikatami, które są konsekwencją misji. U Apple było to wzmocnienie
kreatywności i podważania obowiązującego status quo (Think Different). U
Nike było to wzmocnienie indywidualizmu i chęci przełamywania swoich
słabości (Just Do It). A co ty chcesz zrobić dla swoich klientów? Jaką ma misję
twoja szkoła językowa? Nie musisz jej nazywać misją, ale musisz wiedzieć, co
chcesz komunikować poza sztampowymi zdaniami, koszmarnymi kalkami
typu – „najwyższa jakość za najniższą cenę”. Zastanów się ze swoim zespołem
dlaczego robicie, to co robicie. Czy chcecie dawać kompetencje, które dadzą
szansę waszym klientom realizować ich pasje? Czy pozwalacie rozwinąć
potencjał, który daje szanse na lepsze życie? Czy pomagacie pokonać bariery i
mylne przekonania na temat języka obcego? A może po prostu wzmacniacie
jakieś niszowe obszary, które pozwalają osiągać klientom bardzo
indywidualne cele? Marka równa się propozycja wartości (value proposition).
A tą na pewno nie jest najwyższa jakość za najniższą cenę.

Od czego zacząć pracę nad budową marki

Pracę nad budowaniem marki (lub jej porządkowaniem) warto zacząć od
audytu i rozpoznania tego jak jesteśmy postrzegani. To ma być szczera prawda
i tylko prawda. Audytu i badania rozpoznawalności nie przeprowadzamy
wśród znajomych i rodziny (mało obiektywni). Możemy przygotować badanie
wśród obecnych i byłych klientów. Warto skonfrontować, to co my o sobie
myślimy, z tym, co sądzą o nas inni. Po takim audycie możemy sprawdzić, na
ile te obrazy różnią się od siebie. Jeśli są w miarę spójne, to możemy
porządkować. Jeśli zupełnie od siebie odbiegają, to… mamy problem. Możemy
się zastanowić, czy to jak postrzegają nas inni (mimo że odmiennie od naszego
zapatrywania) nam odpowiada. I wtedy problem jest mniejszy. Jeśli jednak
wizerunek jest niepożądany, to czeka nas praca nad porządkowaniem,
wzmacnianiem i komunikowaniem. To dużo roboty.

Markę trzeba komunikować

Markę trzeba komunikować i trzeba ją komunikować sensownie. Po pierwsze
znaleźć komunikaty i język, jakim będziemy się posługiwali. Formalny czy
mniej formalny. Z wykorzystaniem memów czy nie. Wszystko ma znaczenie.
Ale najważniejsza jest spójność. Szczególnie że obecnie markę komunikuje się
na wielu płaszczyznach offline i online. Łatwo oczywiście zachować spójność,
kiedy komunikację prowadzi jedna osoba. Kiedy komunikacją marketingową i
brandingową (komunikacją marki) zajmuje się kilka osób, o spójności trzeba
przypominać i koniecznie zadbać o nią.

Kto jest najlepszym ambasadorem marki

Markę komunikuje się obecnie nie tylko komunikatami reklamowymi, czy
oficjalnymi treściami. Markę w dobie internetu, mediów społecznościowych
komunikują wszyscy, którzy są z nią w jakikolwiek sposób związani. Tym
różni się era metanarracji (oficjalnych komunikatów serwowanych przez
jednokierunkowe platformy jak telewizja, radio czy prasa) od ery mikronarracji
(wszystkich mniejszych lub większych narracji tworzonych wokół
marki w sieci i nie tylko). W erze mikronarracji markę komunikują wszyscy
klienci (chociażby w mediach społecznościowych), wszyscy pracownicy,
współpracownicy, właściciele, dostawcy i tak dalej. Warto przy
porządkowaniu marki zadać sobie pytanie, kto znajduje się  na naszej mapie
otoczenia organizacji. Czyli kto o marce mówi i co o niej mówi. Warto
wspierać narracje pracowników (jednocześnie moderując i wspierając ich
kompetencje w tym zakresie). Pracownik, który jest przez nas zatrudniony i
ma na przykład profil na LinkedIn może z niego korzystać, by wspierać markę
w najbardziej naturalny sposób. Podobnie jest z naszymi klientami. Warto
tworzyć dla nich na przykład takie wydarzenia, treści i inne akcje
marketingowe, które będą na tyle ciekawe, że będą chcieli się nimi dzielić z
innymi w sieci. Szkoła językowa może zorganizować spójne z jej tożsamością
„dni otwarte”, ale warto też, by działanie to było na tyle atrakcyjne, by
chociażby zdjęciami z niego chciano się dzielić w sieci.

Narzędzia i platformy komunikowania marki

Event marketing w połączeniu z siecią daje bardzo dobre efekty. Zresztą
platform i narzędzi komunikowania marki w sieci jest wiele. Nie warto się
jednak za bardzo skupiać na samych narzędziach i możliwościach, ale
pamiętać, że liczy się przede wszystkim to, czy mamy pomysł i spójną
koncepcję na to jak tę komunikację ogarnąć w sieci i poza nią. Narzędzia to:
Facebook, Instagram, YouTube, a nawet Snapchat. Wszystkie są proste w
użyciu, ale też wszystkie są zupełnie bezużyteczne, jeśli nie mamy czasu lub co
gorsza pomysłu, jak je wykorzystywać. Jedną z najważniejszych rzeczy, o której
trzeba pamiętać, jest to, że im bardziej komunikacja na tych platformach będzie
przebiegać w formule dialogu, tym lepiej dla nas i naszej marki. To nie może
być monolog – z obwieszczeniami rodem z przemówień Gomułki, lecz lekka i z
pomysłem prowadzona konwersacja. A ta wymaga dbałości. Chociażby o to,
by na komentarze odpowiadać. I wykazywać się przy tym kreatywnością.
Podstawowym narzędziem jest oczywiście strona internetowa.
Właściciel czy szef nie musi się znać na kodowaniu, ale powinien wymagać, by była dobrze
zakodowana z wersją mobilną i z interfejsem, który dobrze wygląda na
wszystkich urządzeniach mobilnych. Warto przeprowadzić prosty test i
skorzystać chociażby z takiego narzędzia jak seoptimer (dostępne na stronie
seoptimer.com narzędzie do samodzielnego audytu strony). Warto też po
prostu poprosić o informację zwrotną. Zapytać, czy na stronie łatwo znaleźć
to, co klient chciał znaleźć i sprawdzić, jak się strona wyświetla chociażby na
naszym własnym smarftonie.

O markę trzeba dbać

Największym błędem szkół językowych (i nie tylko) w komunikacji
marketingowej jest sztampowe podejście do tematu, oparte na własnych
przekonaniach i na lęku przed bardziej kreatywnymi pomysłami. W
budowaniu marki liczy się treść (którą komunikujemy) i kontekst (miejsce,
platforma). Odpowiednie treści pasują do odpowiednich platform.
Długofalowa strategia zakładać powinna testowanie i próbowanie różnych
narzędzi. I wzmacnianie tego, co działa oraz eliminowanie tego, co nie działa. I
konsekwentną pracę nad wzmacnianiem tego, co w nas najlepsze.

Może również to Ciebie zaciekawi?

Langzie.pl – czyli jak „dać się znaleźć w internecie”… jeśli jesteś szkołą językową.

Langzie.pl – czyli jak „dać się znaleźć w internecie”… jeśli jesteś szkołą językową.

W ciągu lat nasze podejście do internetu bardzo się zmieniło. Większość aktywności społecznych czy zawodowych przeniosła się do sieci. Nigdy w swojej historii człowiek nie przetwarzał tylu informacji co teraz.
Czytaj artykuł
Wszystkie wpisy
Czym jest langzie?

Langzie to największa polska porównywarka szkół i kursów językowych. Z nami znajdziesz swój wymarzony kurs w swoim mieście!

Znajdź kurs
hola!
Salut :-)