Youtube, Instagram i Snapchat – mogą pomóc uczyć

Youtube, Instagram i Snapchat – mogą pomóc uczyć

 

Jeśli coś nas interesuje, uczymy się tego szybko. Jeśli wydaje się nam nudne i nużące i kojarzy ze standardowo pojmowaną edukacją, to proces przyswajania wiedzy jest znacznie wolniejszy. Wszystkie badania dotyczące grywalizacji, kreatywnych i niestandardowych form nauczania, potwierdzają, że im ciekawsze treści, tym lepiej je przyswajamy. Im bardziej dopasowany do naszych zainteresowań proces edukacyjny, tym więcej wiadomości i struktur językowych zapamiętujemy. Nie inaczej jest w przypadku naszych dzieci i nauki języka angielskiego.

Nasze dzieci to pokolenie cyfrowych tubylców. Oznacza to, że urodziły się w czasach, kiedy internet był już codziennością i naturalną formą komunikacji. A język, to komunikacja. Także ten obcy. Warto więc nie tylko wybierać szkoły i lektorów językowych, którzy mówią językiem młodych i rozumieją lepiej ich procesy poznawcze, ale też starać się zrozumieć, jak można dodatkowo wzmocnić chęć nauki języka, korzystając z narzędzi, których młodzi używają codziennie. A te narzędzia są najczęściej osadzone w kulturze mediów społecznościowych.

Napisy, tak poproszę

Media społecznościowe to bardzo ważny element codzienności każdego młodego człowieka. Podobnie jak rozrywka, chociażby w postaci filmów. Także tych anglojęzycznych, które są w Polsce niestety ciągle konsumowane z udziałem monotonnego głosu lektora. Nasz model jest unikatowy w skali świata, co nie znaczy, że dobry. Wystarczy odwołać się do modelu skandynawskiego, w którym właśnie ze względu na kształcenie w zakresie języka angielskiego wszystkie filmy puszczane są w języku oryginału ze szwedzkimi napisami. I to działa. Warto przenieść tę praktykę na nasz grunt. Jeśli nie formalnie, to… przynajmniej w domu.

Dziecko chce oglądać film. Proszę bardzo, ale w języku oryginału i z napisami. Można postawić poprzeczkę wyżej i oglądać filmy w oryginale z napisami w języku angielskim. Nam też przyda się taka gimnastyka językowa. Jak pokazują badania, warto dążyć do ideału i oglądać filmy w języku obcym, bez napisów. Nasz mózg przyswaja wtedy zarówno nowe słownictwo, jak i osłuchuje się z prawidłową wymową. Taki model kształcenia językowego ma jednak swoje minusy. Jeżeli nasze dziecko dopiero uczy się języka i nie posługuje się nim w miarę sprawnie, oglądanie filmu bez napisów może być dla niego bardzo frustrujące. Dlatego też włączenie napisów, nawet w języku obcym, stanowi olbrzymie ułatwienie – przede wszystkim dlatego, że czytanie przychodzi nam i naszym dzieciom dużo łatwiej niż słuchanie. To jednak sprawia, że jeśli zbyt koncentrujemy się na czytaniu, nie skupiamy się na słuchaniu oryginalnej ścieżki. Problem polega na tym, że jeśli uwagę przeniesiemy zbyt bardzo na napisy, to przestaniemy ćwiczyć słuchanie, a skupimy się na ćwiczeniu czytania. Ponieważ czytanie jest łatwiejsze, nasze leniwe mózgi niemal automatycznie przełączają się w taki tryb. Niestety, to co łatwe, jest też przy okazji mniej rozwijające. Co nie znaczy, że nie rozwija wcale.

Youtube – skarbnica wiedzy i niewiedzy

Filmy filmami, ale musimy pamiętać, że dla młodych ludzi to YouTube jest głównym źródłem rozrywki i… wiedzy. Z badań wynika, że młodzi ludzie podczas odrabiania lekcji czy przygotowywania się do zajęć równie chętnie co z Wikipedii, korzystają z YouTube. Można więc zamiast z tym walczyć, wykorzystać ten trend w nauce języka i wzmacnianiu kompetencji językowych. Warunkiem jest to, aby treści były konsumowane w języku obcym. Z tym nie powinno być problemu, bo zasoby sieci są głównie w języku angielskim. Warto o tym pamiętać i zachęcać dzieci do korzystania z materiałów w języku angielskim. A młodzieży proponować przygotowywanie się do zajęć z pomocą takich platform jak chociażby TED. Czy tego chcemy, czy nie, świat młodych ludzi i ich zainteresowania koncentrują się na tym, co znajdują oni w sieci. Możemy starać się to kontrolować (poprzez zakazy) albo moderować (poprzez sugerowanie odpowiednich treści). Przy okazji warto też porozmawiać z lektorem i sprawdzić, jakie ma obeznanie w tym zakresie i czy może znaleźć dla naszych dzieci materiały, które będą spełniać określone warunki: będą ciekawe, będą online i będą… po angielsku.

Facebook, Instagram czy Snapchat

Facebooka znamy już chyba wszyscy. Na najpopularniejszym serwisie społecznościowym świata można spotkać już rodziców, dzieci a nawet… dziadków tych dzieci. To właśnie sprawia, że w grupie 14-17 latków Facebook odnotował największy odpływ użytkowników do innych serwisów. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli nasze dziecko korzysta z Facebooka, to można spróbować to wykorzystać. I nawet jeśli przegląda tam tylko memy, to podsyłać mu takie strony, które zawierają memy… po angielsku. Nawet coś tak pozornie trywialnego jak mem może służyć nauce języka obcego i kultury anglosaskiej. Zwłaszcza że właśnie mem jest kulturowym odpowiednikiem genu.

Podobnie jest z takimi serwisami jak chociażby Instagram. Jasne, że ten z kolei serwis społecznościowy bazuje głównie na treściach wizualnych, ale wśród różnych kont można tam znaleźć takie, jak chociażby 8fact.app, które codziennie serwują dawkę całkiem sensownej wiedzy… właśnie po angielsku. Doskonale zdaję sobie sprawę, że serwisy społecznościowe nie mogą być jedynym źródłem wiedzy o świecie, skoro jednak dzieci i tak z nich korzystają, to można spróbować właśnie tam przemycać treści w języku angielskim. Dobrze też jeśli na przykład szkoła językowa prowadzi swój profil na Facebooku w języku angielskim i również tę nieformalną komunikację kształtuje właśnie w tym języku.

Hitem wśród serwisów społecznościowych (anglojęzycznych) jest niewątpliwie Snapchat. Jeśli Facebook jest dla młodych odpowiednikiem niedzielnego obiadu z rodziną, to właśnie Snapchat jest miejscem, w którym chcą i mogą być sobą. I korzystają z tego. A skoro korzystają, to można ich nieco pokierować i zachęcić, by częściej korzystali z funkcji Discovery w samej aplikacji, która pozwala na oglądanie materiałów w języku angielskim. To zarówno materiały rozrywkowe, jak i popularno-naukowe. Co ważne, naprawdę ciekawe i podane w sposób przystępny. A jak wiadomo, to co nas ciekawi, przyswajamy łatwiej. Również w języku obcym.

Może również to Ciebie zaciekawi?

Zbyt wcześnie na naukę języka obcego?

Zbyt wcześnie na naukę języka obcego?

Angielski od przedszkola? Hiszpański od pierwszych klas podstawówki? Włoski dla czterolatków? Czy to ma sens, czy warto zapisywać dziecko na zajęcia językowe, “odbierać mu wolny czas i tracić pieniądze?”.Przecież to dziecko niczego się w tym wieku nie nauczy... To częste dylematy, z…
Czytaj artykuł
Wszystkie wpisy
Czym jest langzie?

Langzie to największa polska porównywarka szkół i kursów językowych. Z nami znajdziesz swój wymarzony kurs w swoim mieście!

Znajdź kurs
hola!
Salut :-)